Włochy
-
Szynka z Sorano – próbujcie lokalnych produktów
Kiedy sobie tak rozmyślam o Włoszech, to jednym z elementów, który potęguje moją tęsknotę za chwilami na Półwyspie Apenińskim są lokalne wędliny. Oczywiście zawsze będę zdania, że nas Polaków to oni nie przebiją w różnorodności, ale smak… no cóż kwestia gustu, ale czy można nie lubić takiego „il prosciutto soranese”, czyli szynki z Sorano? Prosciutto to prosciutto Jeśli chodzi o włoskie wędliny, to zdecydowanie jestem zakochany w crudo. Jest to szynka wieprzowa, której produkcja jest ściśle określona. Mięso pochodzi ze świń hodowanych w rygorystycznych warunkach jedynie we Włoszech. W efekcie powstaje bardzo aromatyczny produkt, niemal o jednolitej barwie, jest delikatny, w smaku słona, powiedziałbym takie połączenie kruchości, nieco wysuszona, ale…
-
Wycieczki po archipelagu La Maddalena
Jeśli będziecie w północnej części Sardynii, to polecam wam całodniową wycieczkę po archipelagu La Maddalena. To jest takie moje „must see”, kiedy opowiadam znajomym o Sardynii. Moja przygoda z archipelagiem La Maddalena Miałem może z 12 lat, a moja siostra w takim układzie 10, kiedy mama zabrała nas na wycieczkę po tych rajskich zatoczkach i plażach. Właściwie wtedy to nawet nie wiedziałem czego się spodziewać, ale pamiętam, że mocno jarałem się tym, że akurat będziemy płynąć statkiem. Pamiętam moment, gdy dopłynęliśmy do jednej z zatok i kapitan pozwolił skakać do wody z górnego pokładu. Z takiej możliwości skorzystali przede wszystkim dorośli mężczyźni, ale… Razem z siostrą doskonale sobie radzimy z…
-
Piazza Duomo. Czy tam komuś palma…?
Kilka dni temu na fan page’u zapodałem informację o tym, że na placu przed Duomo w Mediolanie postawili palmy. Ironicznie stwierdziłem, że skoro Warszawa ma swoją, to czemu by nie Mediolan. Sprawa jednak jest mega kontrowersyjna i robi się wokół tego temat nie tylko lokalny, ale i międzynarodowy. O co w ogóle chodzi? W Mediolanie na Piazza Duomo pojawiła się lub ma się pojawić restauracja jakieś amerykańskiej sieci. Prawdopodobnie, z tego co się zorientowałem, chodzi o Starbucks. To właśnie przybysze zza oceanu stoją za sfinansowaniem tych palm. Efekt jest taki, że jedni nazywają to kiczem, a drudzy są zachwyceni niekonwencjonalnym pomysłem na promocję. Podział zdań jest wyraźny. Temat został podniesiony…
-
Turyści to zło?
Ciao! Wracam po zimowym śnie, bo przecież kolejne wakacje przed nami. A jak wakacje to i Włochy (hehe he – jakby to Piotr Żyła podsumował). Zastanawiam się jednak, czy dla niektórych destynacji my, turyści nie jesteśmy po prostu złem. Żale w Wenecji Patrzcie na taką Wenecję. Jedno z bardziej charakterystycznych miejsc na mapie Włoch. Nawet jeśli ktoś nie był, to doskonale kojarzy wodne kanały, plac św. Marka itd. Mieszka tam bodaj 55 tysięcy ludzi, ale każdego dnia drugie tyle, jak nie lepiej odwiedza to miasto. Myślę, że wiele innych miast z takiej popularności bardzo by się cieszyło. W końcu turyści to kasa dla hoteli, gastronomii, instytucji kultury itd. Ogólnie wyższy…
-
Rodzinnie w Villaggio Le Querce
Szukasz rodzinnych wakacji we Włoszech, ale nie chcesz za dużo wydać? Myślę, że opcja pobytu w Villaggio Le Querce w Sorano może Cię zainteresować. Rodzinnie jak u siebie W Villaggio Le Querce byliśmy w lipcu. Spędziliśmy tam tydzień. W sumie bardzo mnie zaskoczyło to miejsce. Sorano to nie jest jakiś kurort turystyczny, o czym już pisałem. Ot mieścinka gdzieś w środku lądu w regionie Toskanii. Wjechaliśmy do niej, minęliśmy część tę historyczną, podjechaliśmy na górę. Mijaliśmy normalne domy, szkołę, cmentarz. Nagle już niemal przy wylocie trafiliśmy na wspomniane villaggio. Teren ogrodzony, brama otwierana na kartę, którą się otrzymuje przy meldowaniu. Kompleks składa się z czterech villetek, w których jest 25…
-
Plaża Marina di Grosseto
Szukacie plaży w Toskanii? No to z czystym sumieniem mogę polecić Wam tę w Marina di Grosseto. Wybraliśmy się tam, będąc na wakacjach w Sorano i myślę, że był to strzał w dziesiątkę. Tak już jakoś mam, że wolę morze niż góry, ale najlepiej to połączyć. Skoro stacjonowaliśmy na pagórkowatym terenie, to nad morze trzeba było podjechać. A, że zrezygnowałem przed wakacjami jednak ze szczegółowego planowania naszego wypoczynku, to i nie byłem przygotowany na jaką plażę pojedziemy. Po prostu się umówiliśmy, że jak, któregoś dnia wstaniemy i uznamy, iż nam się chce, to jedziemy. Dopiero wtedy mieliśmy myśleć nad celem. Tak też się stało. Był wtorek, nasz trzeci dzień w…