Lody we Włoszech
Lody we Włoszech to zupełnie inna bajka niż u nas. W Polsce przeważnie mamy ograniczenie do kilku smaków i płacimy za gałkę 2-4 zł. We Włoszech jest większy wybór i inaczej się płaci.
Ok, powstają teraz też u nas punkty, lodziarnie, które kuszą jakimiś niezwykłymi smakami. We Wrocławiu już jest tego nawet całkiem sporo. Są też lodziarnie serwujące lody tak, jak we Włoszech, ale tu uwaga… prowadzą je Włosi, więc nic dziwnego.
Kiedy mieszkałem na Półwyspie Apenińskim jako dzieciak specjalnie do tego nie przywiązywałem uwagi. Dopiero później podczas pierwszych wakacji na Sardynii zauważyłem różnicę. Mama zabrała nas do lodziarni swoich znajomych.
Wyjątkowość tego miejsca polegała na tym, że oni je sami przygotowywali według swoich receptur. W środku były dwie lady ze smakami, o jakich wcześniej nawet bym nie pomyślał. Na wprost były lody na „słodko”, kilka standardowych smaków plus jakieś mango, banan, kiwi, brzoskwinie, ananasy, kokosy, pistacje itd. Po lewej była lada z tymi bardziej „wytrawnymi”, czyli jakaś kawa, amaretto itp. Na tamten czas coś naprawdę niezwykłego.
Kolejna kwestia to te „gałki”. Lody we Włoszech serwują takimi packami. Ja na to mówię „patelnie”, ale to nieco mylące. Chodzi o to, że nakładają nie taką dobrze znaną nam łyżką do lodów, która tworzy z nich kulki, ale płaską packą. Wydaje mi się, że wówczas jakoś tego loda jest więcej, a może to złudzenie optyczne?

Lody we Włoszech inaczej też się sprzedaje. U nas płacimy za gałkę/porcję. Tam różnie bywa, ale najczęściej spotykałem się w ostatnich latach z formą płacenia za… wafelek. W zależności od wielkości cena wahała się od 1 do 2,5 €. Wybiera się, więc wafelek, który nam najbardziej pasuje, a pani nakładała tam poszczególne smaki tak, aby go wypełnić. Dla mnie bomba.
Aha i jeszcze jedno co utkwiło mi w pamięci, to że w każdej odwiedzanej przeze mnie lodziarni były lody o smaku Nutelli. Włosi mają totalnie bzika na punkcie tego produktu. Je się go nie tylko w domu, ale na przykład na festynach można spotkać dedykowane stoiska, na których serwują takie naleśniki z Nutellą czy też gofry, a i w lodziarniach jest to chyba obowiązkowy smak. Nie przepadam, ale jeśli Wy lubicie, to na pewno będziecie usatysfakcjonowani.
Mam też pytanie do tych z Was, którzy już byli we Włoszech lub tam mieszkają. Które lodziarnie polecacie?
Jeden komentarz
Alberto
Wlasnie wròcilem z Salerno i czuje sie jakbym dostal dobrze po glowie. Kontrast miedzy pòlnoca gdzie mieszkam, a pieknym poludniem jest szalony. Tam lato w pelni, kwitna buganville , cytryny na drzewach, jasminy te tropikalne o malych kwiatkach w rozkwicie i intensywnie pachna, tu zimno, deszcze. Piekna pogoda ma sie wiec chec na lody, z tego co zauwazylem prawie zawsze na poludniu przy napisie lodziarnia jest dodatek artigianale, co doslownie znaczy, rzemieslniczy, czyli wyròb wlasny. Nie bardzo wierze tym napisom bowiem we wszystkich hurtowniach sprzedaje sie worki ze sproszkowanymi lodami o ròznych smakach, do ktòrych nalezy tylko dodac mleko , wymieszac i gotowe. Oczywiscie dodaje sie ròwniez orzechy czy rodzynki etc ale niestety jajka sa sproszkowane. Oczywiscie nie twierdze , ze wszystkie lody sa we Wloszech tak robione, ale wiekszosc. Swego czasu w naszym miescie bylo miejsce na ulicy Cernaia gdzie byly lody o bardzo dziwnych smakach np z cebula, szczypiorkiem, czy z ..selerem, wiem to od wlascicielki tego punktu sprzedazy. Sam zamawialem w innym punkcie nalezacym do tego samego wlasciciela w Turynie przy ulicy Tripoli torty lodowe, gdzie powierzchnie stanowilo pole pilki noznej, doslownie z bramka pilka, graczami, dla zapalonych kibicòw, te lody selerowe cieszyly sie duzym powodzeniem, nie wiem dlaczego sklep zostal zamkniety i po wielu latach otworzono tam nowa lodziarnie, ale o tradycyjnych smakach. W Turynie od 100-u lat istnieje lodziarnia Peppino, gdzie sa lody o ròznychh smakach np fiolka ale nikt wam nie poda receptury, top sekret, poniewaz uwaza sie, ze orzechy i orzeszki laskowe tu rosnace maja najlepszy smak na swiecie, polecam gianduje, lody jak i torrone czyli nugaty produkowane w Piemoncie.