Szynka parmeńska po polsku
Szynka parmeńska to taka mniej słona wersja prosciutto crudo. Wytwarzana jest w regionie Emilia-Romagna na terenie prowincji Parma. Surowa, lekko podsuszana. Ogólnie uwielbiam crudo, cotto i parmeńską, więc też się za nimi rozglądam w Polsce. Pisałem Wam niedawno o tygodniu włoskim w Lidlu i wiecie jakie były moje odczucia. Podobnie jest z tym poszukiwaniem ulubionych wędlin.
Ogólnie we Włoszech jak będziecie mieli okazję je kupić w masarni lub sklepie, to powinni Wam ją odpowiednio ukroić. Mianowicie zredukować tłustą zewnętrzną skórę, następnie na maszynie pokroić na cienkie plastry i ułożyć na całej powierzchni papieru. Ja to określam jako sposób na domino, bo chodzi o to, aby poszczególne plastry na siebie nachodziły. To ważne, ponieważ szynka ta ze względu na swoje właściwości ułożona plastrami jeden na drugim po prostu się zbije i trudno Wam będzie po nie sięgać. Na poniższym zdjęciu doskonal to widać, jak to powinno być zrobione.

I teraz tak. Zakupy często robię w Tesco Extra na Bielanach we Wrocławiu. Po prostu lubię wielkopowierzchniowe sklepy. Ten niby jest „extra” (z ang. „dodatkowy”), czyli mogę liczyć na coś „więcej”, na powiedzmy lepszą obsługę, może na dodatkowy asortyment, dodatkową wiedzę o produktach. Ok, jest tam szynka parmeńska. Przez długi czas się nad nią nie pochylałem, bo miałem wrażenie, że ten niewielki kawałek wieprzowego uda cały czas tam leży nieruszany, więc pewnie stary, niedobry. W ostatnich dniach jednak pojawiły się nowe kawałki, większe, wreszcie to wyglądało jak we Włoszech. Cena oczywiście zajebista, bo blisko stówa za kilo, ale co tam, kto bogatemu zabroni :).
Poprosiłem o 15 deko i słuchajcie, no niesamowite poruszenie wśród tych pań wywołałem. Faktycznie nikt tego tam nie kupuje, bo pani nie wiedziała o co dokładnie proszę, nie znała kodu na wagę, nie za bardzo wiedziała jak się za to zabrać i rzeczywiście to wyszło przy krojeniu. Efekt możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu. Po prostu to taka szynka parmeńska po polsku, plaster na plastru, zbita masa, grubo pokrojone jak jakaś gotowana, czy drobiowa. W domu niestety musiałem urywać mniejsze kawałki, bo nie udało się nawet jednego plastra w całości z tego wyodrębnić. Przykre. Co do smaku, to mam wrażenie, że była zbyt wysuszona i jednak trochę za słona jak na włoską parmeńską. Dlatego ogólnie szkoda zachodu, chyba, że chce Wam się tłumaczyć paniom sprzedawczyniom tłumaczyć jak Wam powinny podać tę wędlinę.

2 komentarze
Ela Kopycińska
Dramatycznie to wygląda, ale to w interesie kierownictwa jest, aby sprzedać produkt. A żeby to zrobić wypadałoby mieć jakąś wiedzę o produkcie. Tymczasem Tesco najwyraźniej ma to gdzieś, więc się nie dziwię, że ogólnie mają problemy. Nie bałeś się, że to stara szynka jest? Przecież jak oni to dostali, tak pewnie to leży i leży. Nie potrafią zachęcić do zakupu. Oczywiście pomijam fakt samej ceny.
Alberto
Mialem w tym roku gosci z Polski, opròcz innych potraw podalem szynke jak to sie mòwi u nas surowa z melonem, goscie znali juz ten produkt, ale stwierdzili, ze m zupelnie inny smak niz ta kupowana w Polsce. No tak, ale moja kosztowala 32 euro za kilogram, wiec szynka szynce nie ròwna. Bo mozna i kupic cos bardzo slonego , za mniejsze pieniadze.