To nie jest przepis na lasagne
Kojarzy mi się z rodzinnym domem. Często u nas gościła. Pamiętam jej niesamowite kolory, które przywoływały wspomnienie słonecznych Włoch. To dzięki niej tak naprawdę pokochałem ją… włoską kuchnię. Lasagne, bo o niej mowa, jest też stałą pozycją w moim obecnym menu.
Na pewno większość z Was myśląc o włoskiej kuchni wskazałoby takie dania jak: pizza, spaghetti bolognese, spaghetti carbonara, czy właśnie lasagne. Ja sam oczywiście lubię praktycznie każde włoskie danie, ale do tej ostatniej mam po prostu słabość. Do tego stopnia, że podglądałem jak ją przygotowuje mama. A przydało mi się to, bo będąc choćby na studiach w innym mieście, trzeba było jakoś samemu sobie radzić. Rzecz jasna nigdy ta zrobiona przeze mnie nie dorównała tym mojej mamie, ale zawsze to coś.
Sukces tkwi w sosach. Czytałem ostatnio wywiad z Michelem Moran, który stwierdził, że Polacy mają taką przypadłość, że w kuchni wszystko chcą szybko. Przez to smażymy i pieczemy w wysokich temperaturach, gotujemy na bardzo dużym ogniu, przesuszamy mięso i rozgotowujemy makarony etc. To jest sedno. Dobrej lasagne szybko nie zrobimy. Sos bolognese wymaga więcej uczucia i cierpliwości, a sos beszamelowy, choć można go określić w tym kontekście jako ekspresowy, należy przyprawić gałką muszkatołową, zachowując ostrożność, aby nie przesadzić.
Bolognese to wręcz rytuał. Ja go nieco, że tak powiem spolszczyłem i ograniczyłem składniki, ale to nadal jest pyszne. Zaczynam od zeszklenia czosnku i cebulki, dodaję do podsmażenia marchewkę i pietruszkę. Do takiej bazy dorzucam pomidory z puszki i następnie na małym ogniu to się wszystko gotuje. W międzyczasie mieszam, pod koniec zaczynam dodawać oregano lub bazylię. Osobno podsmażam mielone mięsko, które również przyprawiam i wrzucam do sosu dosłownie na jakieś 10 minut. Całość w sumie gotuję 1,5 h, choć wiem, ze tradycyjny bolognese robi się kilka godzin.
Mając gotowe sosy, zaczynam układanie warstw. Na samo dno naczynia żaroodpornego lub blaszki idzie trochę czerwonego sosu, na to makaron, sos czerwony, ser, sos biały i tak na zmianę. Potem do piekarnika 160-180 stopni i bodaj na 30-45 minut do piekarnika, bo różnie te piekarnik działają.
Po tym czasie nie pozostaje nic jak tylko kosztować tego cudu i oddawać się ekstazie na podniebieniu. Taka gorąca, świeża jest najlepsza.
6 komentarzy
Bogumila
Slusznie podkreslil Pan jeden aspekt: dobra wloska kuchnia wymaga czasu, i tak powszechnie uwaza sie, ze najlepsza jest ta z Poludnia Wloch, gospodynie domowe slynace jako doskonale kucharki zaczynaja juz sos przygotowywac rano, uzywajac do ich gotowania garkòw dosc plaskich z polakierowanej gliny, nie wystarczy tylko dodac pomidory bez skòrki, trzeba wytracic kwas, dodajac cukru, to raz a dwa nalezyty sos bolonski gotuje sie tez bardzo dlugo na malym ogniu , conajmniej dwie i pòl godziny, wazna jest tez jakosc miesa mielonego. Za pare dni przyjezdzaja do nas goscie polska czteroosoba rodzina spod Wroclawia, wynajeli u nas mieszkanie, zatrzymaja sie po drodze u nas na pòlnocy, przygotuje ròwniez dla nich specjalna wloska kolacje otòz nie bedzie produktu polecanego przez Pana bo to dla mnie banal oraz wymaga za duzo czasu jego przygotowanie. Ale jako przystawke tunczyk w salatce z fasola powszechnie znana w Polsce jako glupi Jas, bardzo wazna jest jakosc tunczyka , bo pròbowalam zrobic w Polsce z tunczyka podlej jakosci nie byla jadalna, tunczyk z karczochami i majonezem w specjalnych lòdeczkach- foremkach, o ile znajde dobry slodki melon to ten z szynka surowa parmenska, na pierwsze jakies spaghetti nie rozgotowe nawet bardzo proste , na drugie kawalek miesa alla pizzaiola albo tylko z oryganem, lub po sycylijsku z kaparami i czarnymi oliwkami, fasolka zielona na zimno z octem czosnkiem i olejem, na deser trzykolorowy budyn z owocami i galatetka na wierzchu ta jest z Polski oraz specjalne ciasto z okolic Florencji z naszego twarogu z dodatkiem kaszki mannej polewane czekolada do tego wino dla doroslych, fragolino dla mlodziezy oraz cudowne w smaku wino musujace slodkie nasze piemonckie albo moscato, albo malvasia. Po czym udamy sie na spoczynek na nastepny dzien, rano panowie na stadion Juve, kobiety na specjalne targi po markowe ciuchy sprzedawane tu prawie za bezcen, wieczorem w samochòd, przed nami jeszcze 900 km kierunek Salerno, w programie zwiedzanie wykopalisk w Pompejach i Herculanum, wejscie na Wezuwiusz , wybrzeze Amalfi..a tak kulinarnie to moze zrobie gosciom pizze z dodatkiem mozzarelli z mleka bawolicy, ktòra zyje tylko w okolicach Salerno, smak jest niesamowity, oczywiscie do posmakowania w Salerno, bowiem powszechnie sie uwaza, ze kawa , woda oraz mozzarella i pomidory na poludniu smakuja lepiej, nie uwiezy Pan slyszalam, ze sa pizzerie, ktòre tutaj sprowadzaja sobie wode prosto stamtad …stad i cena wyzsza, z tym, ze obecnie wszystko zdziadzialo i wedlug mnie nie ma juz dobrej pizzy, bo plakac sie chce jak sie widzi, ze na ciasto do pizzy nalewaja przecier prosto z butelki i znowu sukces tkwi w dobrym domowym sosie i dobrej mozzarelli jakosciowo, w Polsce czesto dodaje sie zòlty ser, plakac sie chce …dr Bogumila Falcone
Michał Szydlik
Pani Bogumiło, ale mi Pani smaka zrobiła. Podobne dania robi też moja mama. Do tego jeszcze stadion Juve… mojego ulubionego klubu od 20 lat. Sos boloński to słyszałem, ze nawet 4 godziny się powinno robić, ale aż tyle czasu nie mam w swojej kuchni :). Pizze w Polsce to zazwyczaj zwykły ser żółty, jakaś gouda albo morski. Jak już jest mozzarella, to też ta podrabiana, bo na krowim mleku, a nie bawola z Kampanii. We Wrocławiu mamy kilka pizzerii prowadzonych przez Włochów, jedni nawet co czwartek przywożą świeże włoskie produkty, przez co w karcie mają tzw. pizze premium, ale żeby wodę sobie przywozili to chyba nie :). Zabawne w sumie z tą wodą hehehe.
Elisabetta
Pasticcio..to wlasnie lasagne w Italii/nord a dokladnie dla gorali z Trento/Veneto !
Oczywiscie znamy inne znaczenie tego slowa w Italii…ale darujmy sobie 🙂
Sig.Irma,jest mistrzynia tego smakolyku z grzybami lub tradycyjnie po bolonsku (bolognese).
caly sekret to przygotowanie platow pasty(makaronu) oraz sosu dnia poprzedniego…!
Pasticcio podajemy lekko przestudzone,posypane oczywiscie serem Grana Padano Parmesano !
Polecam wpasc i kosztowac…doznania nieziemskie 🙂
Jestem przekonana ze pasticcio z Trento/Veneto jest NUMERO UNO 🙂
Michał Szydlik
Z grzybami? Nie pomyślałem o tym, a uwielbiam grzybki, pieczarki. To musi być genialne.
Bogumila
Panie Michale , komentuje troche nie na temat, chce dodac, ze mòwiac o stadionie Juve nalezy odròznic nowy stadion, gdzie obecnie znajduje sie muzeum tej druzyny za wejscie oplata 15 euro , otwarte we wszystkie dni opròcz wtorkòw, od historycznego stadionu polozonego w dzielnicy Santa Rita, ktòry obecnie do Juve nie nalezy, a na ktòrym gral Boniek. Po drugie nie wiem jak zawiadomic Pana, dlatego korzystam z tej drogi ze w dniu dzisiejszym tj sroda o ile ma Pan telewizje satelitarna moze Pan obejrzec na rai 1 godz 21,15 ale z laski swojej prosze sprawdzic godz. program bardzo ciekawy Stanotte al museo egizio, di P. Angela, bo jest Pan znawca kultury naszego kraju, a do tego drugiego pod wzgledem waznosci muzeum na swiecie po bilet normalnie stoi sie trzy godz w kolejce, wiec jesli go jeszcze Pan nie widzial bedzie to namiastka zwiedzenia oraz zacheta do odwiedzenia tego miasta. Dziekuje Panu za obiektywnosc, nie wszystkich na to stac, zamieszcza Pan komentarze nie tylko pochlebne, ale ròwniez i te krytykujace panskie stanowisko, serdecznosci, oraz przyjemnego pobytu od lipca we Wloszech dr Bogumila Falcone
Michał Szydlik
Pani Bogumiło, jeśli tylko będę w domu i nie będzie to kodowany poza granicami program to sprawdzę tę pozycję. Co do stadionu, to zupełnie jasna sprawa.