Wakacje na statku dla par i rodzin
Widziałem w Genui port, z którego ruszają rejsy wycieczkowe. Widziałem wielkie promy w porcie w Olbii. Leżąc na plaży La Marmorata widziałem też w oddali pływające statki turystyczne. Zastanawiałem się jak to jest na takim rejsie? Czy to w ogóle fajne? Tak się złożyło, że w sierpniu na takie wakacje wybrał się mój dobry kolega i chętnie podzielił się wrażeniami.

Jeśli chcielibyście się wybrać na taką przygodę, to… nie ma się co zastanawiać. Kolega Michał stwierdził nawet, że to były jego najlepsze wakacje w życiu i choć jeszcze młody z niego chłopak, to trudno polemizować z taką euforią. W tę niezwykłą podróż startował z Genui. Pierwsze dwa dni spędził jednak w Mediolanie. – Trzy dni przed rejsem wylecieliśmy o 6 rano z Warszawy. Wybraliśmy tanie linie lotnicze Wizzair. Co prawda niezbyt „luksusowo” jak na lot do takiego miasta jak Mediolan (śmiech), ale na krótką podróż to akurat – opowiada mi Michał.
Zanim więc przyszła pora na danie główne w postaci rejsu, był czas na szybkie zapoznanie się z Mediolanem. –Dokładnie. W pierwszy dzień pobytu odwiedziliśmy kilka zabytków, muzea i takie charakterystyczne miejsca dla tego miasta. Natomiast drugiego dnia ze względu na to, że Mediolan jest jedną ze światowych stolic mody, spacerowaliśmy po uliczkach ze sklepami i butikami światowych projektantów oraz zajrzeliśmy do słynnej Galleria Vittoro Emanuele – kontynuuje swoją relację.
Potem rozpoczął rejs, startując we wspomnianej Genui. Ogólnie trwał on 8 dni i w tym czasie można zwiedzić bardzo wiele miejsc. – 8 dni, ale bardzo intensywnych, bo trzeba w to wliczyć też zaokrętowanie i wyokrętowanie – dodaje.
Wakacje w takiej formie są bardzo interesujące i niezwykle praktycznie zorganizowane. Sam statek płynie nocą tak, aby w dzień można było zwiedzać miasto, do którego zacumował. –Tak zgadza się. W dzień mogliśmy zwiedzać lub leżeć do góry brzuchem na statku. W nocy natomiast, kiedy statek płynął, my mieliśmy czas na różnego rodzaju rozrywki. Można było pójść na spektakl teatralny, do kina, pobawić się w kasynie, czy też w klubach dyskotekowych. Naprawdę trudno było o nudę – podkreśla Michał. W ciągu rejsu odwiedził kolejno: Marsylię, Barcelonę, Majorkę, Neapol i dzikie plaże La Specia. – Na statku najbardziej zaskoczyła mnie organizacja, chodzi mi tu o to, że gdzie się nie ruszyłem, tam było pełno przestrzeni. Statek ma 306 metrów długości i 37,5 metrów szerokości, a łącznie wszystkich ludzi (wliczając załogę) było ponad 6 000. Mimo to nie czuło się tego ogromu tłumu.


Urok takich wakacji to przede wszystkim ta mobilność. – Podczas całej tej przygody najbardziej cieszył mnie fakt, że codziennie byłem w innym zakątku Morza Śródziemnego. Codziennie mogłem poznawać nowe kultury, architekturę, modę i kuchnię. Ciekawe było również to, że codziennie jadłem śniadanie w nowym miejscu na ziemi – zaznacza.
No właśnie jeśli już jesteśmy przy jedzeniu. Na statku były trzy posiłki dziennie: śniadanie, mały lunch oraz wykwintna kolacja, na której – jak zapewnia Michał – można zażyczyć sobie niemal co tylko chcesz. –Wersja all inclusive obejmuje jedynie wybrane drinki i restauracje. Za resztę trzeba płacić osobno – dodaje.


Taki rejs to fascynująca oferta nie tylko dla młodzieży, par, singli, ale też i dla rodzin z dziećmi. Do dyspozycji najmłodszych są baseny, sale gier i zabaw oraz animacje.
– Wakacje na statku uważam za najlepsze i najciekawsze wakacje w moim życiu. Z całą pewnością wybiorę się jeszcze nie jeden raz na taki rejs, bo jest on warty każdej wydanej na niego złotówki – powiedział mi na koniec swojej relacji. Wielkie dzięki, że zechciałeś się z nami tym podzielić!
A Wy byliście na takich wczasach? A może dopiero planujecie?

