Gdzie zjeść w Toskanii?
Być może tytuł tego wpisu “Gdzie zjeść w Toskanii” jest zbyt szeroki, bo tak naprawdę zaprezentuję zaledwie kilka sprawdzonych przez siebie miejscówek. Toskania to jednak duży region i należałoby tu zrobić pełniejsze zestawienie, aczkolwiek może coś się Wam przyda. No to do dzieła.
Gdzie zjeść we Florencji
Zapewne poszukując restauracji we Florencji możecie znaleźć wiele innych lepszych, bardziej klimatycznych miejsc, ale ja Wam opiszę Ristorante Palazzo Tempi. Trafiliśmy tam zupełnie spontanicznie. Przyjechaliśmy do Florencji na krótką wycieczkę. Zanim zeszliśmy z Placu Michała Anioła w kierunku Ponte Vecchio, to trochę nam zajęło. Szliśmy z dziećmi, dodatkowo co chwilę gdzieś na jakieś zdjęcia się zatrzymywaliśmy. Efekt był taki, że czas zleciał, była pora obiadowa, a my się zrobiliśmy głodni.
Zbliżając się do mostu Ponte Vecchio podjęliśmy decyzję. I to taką z rodzaju tych „męskich”: siadamy po drugiej stronie ulicy, bo nie chce nam się później szukać czegoś dalej. Traf chciał, że to akurat Palazzo Tempi. Jednakże nie wchodziliśmy do środka, które jest dosyć mroczne, ale wybraliśmy stolik w zewnętrznym ogródku.
Pierwsza sprawa to obsługa. Bardzo profesjonalna. Właściwie nie mogliśmy się do niczego przyczepić. Kelner wykazywał inicjatywę również w kontekście podpowiedzi czy udogodnień dla dzieciaków. Oczywiście w przeciwieństwie do Rzymu, gdzie już w wielu miejscach nie doliczali nam tzw. coperto/servizio, tutaj akurat musieliśmy się z tym liczyć.
Druga kwestia to rzecz jasna samo jedzenie. Restauracja te serwuje dania kuchni włoskiej. No i to nam chodziło. Na stole pojawiło się zatem risotto z owocami morza, kilka rodzajów pizzy oraz dania z makaronami. Wszystko estetycznie podane i każdy był zadowolony ze swojego wyboru. Ceny przyzwoite, bo za pizzę płaciliśmy coś w okolicach 10 Euro, za pozostałe dania pomiędzy 13 a 19 Euro. Zatem jeśli się zastanawiacie gdzie zjeść we Florencji, to tę restaurację mogę Wam polecić.
Gdzie zjeść w Toskanii? Na pewno w Scarlino
Jeśli jesteście na wybrzeżu w okolicach Punta Ala lub Follonica, to macie blisko do miasteczka Scarlino. Jest tam wyjątkowa restauracja, ze stolikami umiejscowionymi na takim dużym trawiastym tarasie. Widok stamtąd jest obłędny. Ma się wrażenie jakby się było w jakimś orlim gnieździe na bardzo wysokim drzewie. Widzieliśmy całą okolicę, a w oddali morze, nad którym początkowo słońce zmierzało ku zachodowi, by po jakimś czasie w ogóle zniknąć. Kiedy zapadł zmierzch klimat wzbogaciły światła Follonici oraz mniejszych wioseczek na rozległym terenie.
Uwaga! W Al Convento Ristorante nie znajdziecie w sezonie wolnego miejsca, jeśli pojawicie się tam przypadkowo. My musieliśmy zrobić rezerwację stolika z kilkudniowym wyprzedzeniem. Odradzam też podjazd samochodem pod samą restaurację, chyba, że zjawicie się tam z dużym wyprzedzeniem. Chodzi o to, że samo Scarlino położone jest na wzniesieniu. Uliczki są kręte i wąskie, a sam parking pod restauracją mieści bodaj 3 – 4 samochody. Po co się zatem denerwować i stresować wykręcaniem oraz poruszaniem na milimetry od różnych murów/ścian.
Obsługa bez zarzutu. Nie musieliśmy czekać, zawsze koło nas pojawiała się kelnerka. Wszystko pięknie podane, a że byliśmy właśnie koło godziny 19, to w sumie w trakcie kolacji zapalono nam również świece. To wpłynęło na jeszcze przyjemniejszy nastrój.
Co do jedzenia, to zdecydowaliśmy się na kilka przystawek, a z dań głównych na stole zawitały grillowane krewetki królewskie, czarny makaron z owocami morza, pizza oraz inne dania z makaronem. Zwłaszcza ten czarny makaron okazał się dobrym wyborem. Świetnie przyrządzony i niczego nie żałowali.
Follonica i La Taverna di Pulcinella
Kiedy przyjechaliśmy do naszej toskańskiej bazy, czyli agroturystyki Podere i Giganti, to od razu zapytałem właścicielkę o restauracje, które by nam poleciła. Wiecie tak jak Wy pewnie zapytaliście „Gdzie zjeść w Toskanii”, to ja podobnie, tylko ograniczyłem bardziej obszar. Jedną z restauracji, którą zarekomendowała była La Taverna di Pulcinella.
Restauracja ta znajduje się w mieście Follonica. To nadmorska, turystyczna miejscowość, do której mieliśmy jakieś 10 minut samochodem. Ze względu na to, że pierwszego dnia czuliśmy się zmęczeni po podróży, to jeszcze się tam nie wybraliśmy, ale już na drugi wieczór pojechaliśmy na pełnym spontanie.
I tu znów was przestrzegam, że jeśli nie wybierzecie się do restauracji chwilę przed jej otwarciem, to znów może być ciężko o stolik. Nam się trafił stolik w środku, ale dokuczał nam tam gorąc. Było po prostu duszno, a klimy nie mieli. Lepiej zatem w letnie wieczory mieć stolik na zewnątrz.
Jeśli chodzi o obsługę, to muszę przyznać, że raczej nic specjalnego nie zapamiętałem. Źle na pewno nie było, ale też i nic poza standard. Ot przynieśli, postawili, poszli. Dużo bardziej pamiętam jedzenie. Poszalałem trochę i zamówiłem sobie grillowaną ośmiornicę oraz jeszcze risotto z owocami morza. Akurat miałem taki plan, że podczas tamtych wakacji w różnych miejscach próbowałem przede wszystkim risotto, aby sobie wyrobić szersze zdanie o tym daniu. Oczywiście moja ekipa zamówiła też pizzę i jakieś makarony. Ja jednak nie mogłem się oderwać od mojego jedzonka. Zwłaszcza ośmiornica, która była perfekcyjnie przyrządzona. Nie jakaś gumka od spodni. Naprawdę wykwintne danie.
Mimo tej duchoty, to był bardzo przyjemny wieczór, posiedzieliśmy tam chyba z dwie godziny, a potem udaliśmy się na spacer na deptak wzdłuż plaży. Polecam miejscówkę.












3 komentarze
Mirka
Panie Michale trafiłam na artykuł akurat w porze obiadowej, nic jeszcze nie jadłam. Tymczasem takie zdjęcia otrzymałam przed oczami, że normalnie ślinka mi poleciała. Uwielbiam włoską kuchnię. Nie wiem czy kiedyś trafię do tych miejsc wskazanych w artykule, ale już teraz rzuciłabym się na jakiś makaron.
Edmund Proksimowicz
Panie Michale ta restauracja w Scarlino wygląda naprawdę okazale. Z żoną zazwyczaj szukamy w czasie wakacji choć jednej takiej oryginalnej restauracji. Chcemy, aby była wyjątkowo położona, albo, żeby miała wewnątrz jakiś unikatowy element. Na Sardynii jedliśmy kiedyś na tarasie z pięknym widokiem na morze a w Bułgarii byliśmy w restauracji, która jakby wisiała nad wodą. Dlatego ta w Scarlino sobie na pewno zapiszę gdzieś i być może ją zaliczymy.
Magdzialek
Ta restauracja z tym trawiastym tarasem jest mega. Super to wygląda. Wybrałabym się tam naprawdę choćby dla samego miejsca.