Gdzie zjeść w Rzymie
Nie wiem czy tak macie jak ja, ale np. ostatnio jeszcze przed wyjazdem sprawdzałem gdzie zjeść w Rzymie. Po prostu chciałem wiedzieć na co i za ile mogę sobie pozwolić. Szukałem też możliwie jak najfajniejszych knajpek i restauracji pod kątem ich klimatu. No i polecieliśmy z całą listą takich miejsc, a jak wyszło w praktyce?
Gdzie zjeść w Rzymie? Gdzie chcesz
No tak! To prosta odpowiedź. Rzym ma tyle punktów gastronomicznych i restauracji, że naprawdę można wybierać. Powiem wam, że nawet te restauracje przy największych atrakcjach, na najpopularniejszych placach są ok wbrew wcześniejszym czytanym opiniom, aby je omijać. Tylko uwaga! Zanim siądziecie dokładnie przeczytajcie kartę menu przed wejściem, rzućcie okiem co jedzą juz tam obecni, a np. tych tzw. naganiaczy śmiało pytajcie ile kosztuje servizio/coperto. Przy okazji rozmowy z nimi możecie sobie też wynegocjować jakiś bonus. Chłopaki zazwyczaj mają dobrą gadkę, wiedzą na co sobie mogą pozwolić i zawsze mają coś w rękawie, co może przekonać was do wyboru ich restauracji.
Jednocześnie chciałem nieco obalić mit, że jak restauracja ma tych naganiaczy, to znaczy, że jest słaba. Nawet najlepsze knajpki na Zatybrzu miały takie osoby. A to z tego względu, że my turyści często szwędamy się jak takie zombie i jesteśmy strasznie niezdecydowani. Wystarczy zatem lekka podpowiedź i siadamy.
Czasami to się przydaje, gdy po prostu z zewnątrz czegoś możemy nie zobaczyć. Mieliśmy taką sytuację dwukrotnie na wspomnianym Zatybrzu. Za pierwszym razem pan zauważył, że sprawdzamy menu sąsiedniej restauracji. Naprawdę sympatyczne, klimatyczne miejsce, ale brakowało stolików. Już odchodziliśmy i wtedy on mnie zaczepił. Opowiedział, że jego restauracja ma równie dobre ceny, świeży makaron i… taki placyk, ale w podwórzu. No akurat się nie skusiliśmy, bo coś tam, ale faktycznie wyglądało to obiecująco. Za drugim razem inny pan również wskazał nam ogródek, który był za rogiem od głównego ciągu komunikacyjnego, a przy tym zaoferował po lampce prosseco. W jego przypadku się skusiliśmy i było pysznie, wesoło oraz bardzo przyjemnie. Nie bójcie się, ale też bądźcie rozsądni i twardzi w rozmowie. To wy jesteście dla nich, a nie odwrotnie.
Zjeść w Rzymie a zjeść w Rzymie
Przekonaliśmy się gastronomiczny obraz Rzymu jest mocno zróżnicowany i to pod kadym względem. Tak jak wspomniałem te restauracje na głównych placach, to oczywiście cenowo może być bardzo drogo, ale może być przystępnie jak np. carbonara za 7-10€, a aperitivo 7-12€. Może być mało smacznie, ale i w innych częściach miasta też traficie na słabsze jedzenie. My akurat spośród wszystkich restauracji najmniej mile wspominamy jedną Trattorie w Trastevere. Bo choć cenowo było ok, to dania były po prostu suche oraz mdłe. Kolejna sprawa, to też sceneria. Byliśmy dwukrotnie na Aperolkach naprzeciwko Panteonu. Było Happy Hour, więc zamiast 10 zapłaciliśmy 7€ za jednego, a na mieście mogliśmy mieć to samo i za 5€. No właśnie, ale te 2€ różnicy to był dla nas koszt tego widoku majestatycznej świątyni. Nie zbiednieliśmy, a wspomnienia zostaną na długo. Polecam choć raz spróbować.
Na większe posiłki to przyznaję chodziliśmy na Zatybrze albo wybieraliśmy restauracje na ulicy, gdzie mieliśmy nasz hotel, bo był zajedwabisty widok na Koloseum, a jakość i cena jak za rzeką.
Restauracje godne polecenia
Dobrze, to teraz konkretniej. Gdzie zjeść w Rzymie? Z tych miejsc, w których byliśmy podczas ostatniego zwiedzania stolicy Włoch mogę w pełni polecić Volare na Via di S. Giovanni in Laterano. Zaczęło się od tego, że kilka razy mijaliśmy ich ogródek i za każdym razem rzucało mi się w oczy, że tak po 20-21 jest pełno ludzi. Do tego zajadali smakowicie wyglądające makarony.

Skusiliśmy się, a naszą sympatię skradł obsługujący nas Giovani. W menu tradycyjne dania kuchni włoskiej, rzymskiej, ale też… sardyńskiej. W sumie byliśmy w ciągu tygodnia aż 3 razy w tym miejscu. Spaghetti z muszlami vongole skradły moje podniebienie. Świeże, a do tego ten sosik, który sprawiał, że makaron po prostu chciało się pochłaniać w jak największej ilości. Świetnie wypadło też amatriciana, carbonara (prawdziwa, nie jakieś śmietany) oraz pizze. Z deserów w sumie spróbowaliśmy Tiramisu, torcika czekoladowego, krem brulee, ale miłą niespodzianką okazała się przede wszystkim panna cotta z sosem na bazie sardyńskiego Mirto. Bajka w ustach! No i siedząc w ogródku, który jest w sumie usytuowany na fragmencie uliczki, widać okazale Koloseum. Idealne dopełnienie.
Drugą z restauracji, którą chcę polecić to La Canonica na Zatybrzu. Tam jest restauracja na restauracji, zupełnie inny klimat niż w części antycznej Rzymu, ale o tym więcej kiedy indziej. La Canonica zauroczyła nas klimatem. No dobra tak naprawdę, to ten pan, o którym już wspominałem dobrze zagadał, ale spełnili wszystkie nasze oczekiwania co do menu oraz klimatu, a do tego dorzucili to prosecco :).

Tutaj chciałbym was jednak uczulić, aby nie zauroczyć się zbytnio i lepiej trzymać się karty dań. My trochę odpłynęliśmy, a kelner tak zaczarował, tak zaczarował, że część z nas otrzymała dania złożone z dwóch różnych, a potem było zdziwko na rachunku. Wyszło w sumie 145€ na cztery osoby za 4 dania główne, bodaj 4 aperolki i butelkę wody. Przyznaję jednak, że braliśmy fritture z owoców morza i spaghetti vongole. Ja sam z kolei miałem rybę z pieca plus owoce morza oraz robiony na miejscu makaron. Miło spędziliśmy czas, ale miejsca na deser już nie było, bo porcje więcej niż duże.
Włoskie aperitivo – na co zwrócić uwagę
Na koniec może nie tyle w temacie gdzie zjeść w Rzymie, ale pozostajemy w gastronomii. O aperitivo też napiszę osobno. Tu chcę wam jedynie podpowiedzieć za naszym przykładem na co zwracać uwagę, wybierając bar/restaurację od kątem aperitivo.
Przede wszystkim cena. Koktail np. najpopularniejszy Aperol Spritz możecie mieć już za 5€, więc wybór tego samego drinka w przedziale cenowym 10-15€ trochę było dla nas bezsensu. Druga sprawa, to też warto zobaczyć czym dane miejsce dodatkowo częstuje. Aperitivo ma to do siebie, że kupujecie drinka, ale przy okazji możecie otrzymać bonus. Na przykład: miseczkę chipsów albo jakieś orzeszki albo bruschettę z pomidorami etc.

My akurat głównie patrzyliśmy po cenie koktailu. W restauracji White niedaleko Fontanny di Trevi piliśmy zatem Aperol Spritz za 7€, ale dostaliśmy wspomnianą bruschettę. Na Zatybrzu w pierwszy wieczór wypiliśmy ten sam drink za 5€. Dodatkowo w papierowej torbie otrzymaliśmy po porcji takich pieczonych ziemniaczków na miejscu w formie też chipsów. W innych miejscach były to zazwyczaj zwykłe, klasyczne chipsy.
Jeśli macie swoje godne polecenia miejscówki, gdzie zjeść w Rzymie, to dajcie znać w komentarzu.
A jeśli interesują Cię restauracje we Włoszech, to koniecznie przeczytaj:
Ile kosztują owoce morza we Włoszech | Ceny we włoskich restauracjach | Restauracja w Sorano | Jakie restauracje we Włoszech |
12 komentarzy
Andrzej
Akurat przed obiadem wszedłem na ten tekst i teraz zjem monitor 🙂
Michał Szydlik
Wybacz 🙂
Zbychu
To na bogato widzę. Takie żywienie się na mieście w Rzymie, to jednak wydatek. Możesz podać ceny za makaron, który jadłeś? Bo raz, to gdzie zjeść, ale dwa jednak kasa się liczy.
Michał Szydlik
Carbonara to najtaniej jadłem w Volare, bodaj 8€, spaghetti vongole w Volare 12€, w Canonica było za 14€. W Bisteccheria niedaleko Koloseum Canelloni z ricottą i szpinakiem za 10€.
Jotka
Dobre restauracje nie mają naganiaczy i tyle w temacie.
Michał Szydlik
Nie prawda, bo choćby pomoc w znalezieniu stolika też jest po stronie takiej osoby.
Eliza G.
Jak to gdzie zjeść w Rzymie? Tam gdzie dużo i tanio. Potwierdzam, że najlepiej na jedzonko wybierać się na Zatybrze (Trastevere).
Weronika
A te makarony to własne czy kupne, bo to dla mnie ma znaczenie. Kupny to sobie sama mogę też w domu zrobić.
Michał Szydlik
Własne. Zresztą miałem sytuację, gdzie zapytałem Gio o możliwość zakupu makaronu na prezent. Powiedział, że codziennie robią określoną ilość tylko na potrzeby restauracji. W kilku restauracjach restauracje kuszą tym „pasta fresca”, a nawet można samemu zobaczyć, jak makaron jest robiony.
Pingback:
Jadwiga Morswin.
Jeśli Rzym to tylko dzielnica Trastevere. Ze względu na ceny to raz, a dwa ze względu na atmosferę tego miejsca. Mnóstwo mniejszych i większych knajpek, dużo ludzi, ale jakoś zawsze każdy znajdzie miejsce dla siebie. Warto siadać w miejscach naprawdę niepozornych.
Pingback: